
Tydzień na morzu, z dala od zgiełku, gdzie jedyne, co domaga się twojej uwagi, to pogoda.
Nie czarterowy urlop na jachcie. Nie wyprawa dla statusu. Jednokadłubowiec z pięcioma kabinami, prowadzony przeze mnie, i mała grupa, z prawdziwymi dniami na morzu między prawdziwymi rozmowami. Bierzesz udział: dłonie na linach, gdy jest wiatr, wachty, posiłki, cisza. Wiatru nie obchodzi twoje stanowisko.
Przyjedź sam, we dwoje lub z kilkoma bliskimi osobami.
Mała grupa, jedna łódź. Żadnego programu, za którym trzeba nadążać, to morze wyznacza rytm.
Doświadczenie żeglarskie nie jest wymagane. Gotowość, by być na pokładzie, tak. Praca jest w robieniu.
Długie odcinki, gdy nie ma nic do rozwiązania. W tej pustce dzieje się najwięcej.

Dni znajdują własny rytm. Tak zwykle wygląda ich kształt.
Zadomów się, poznaj łódź i pozostałych, i opuść port. Pierwszy wieczór jest z rozmysłem powolny, nie chodzi jeszcze o to, by dokądś dotrzeć, lecz by lądowy umysł zaczął się rozluźniać.
Krótkie odcinki i podstawy bycia użytecznym na pokładzie. Gdy ciało uczy się ruchu, stałe ciche napięcie, które nosisz na lądzie, zaczyna, bez polecenia, odpuszczać.
Krótki odcinek wzdłuż wybrzeża, dłonie na linach, gdy jest wiatr. Tu zasięg znika, a zgiełk, którego niósł nieświadomie, nie ma skąd nadejść, tu telefony przestają mieć znaczenie.
Krótki odcinek i długie, otwarte popołudnie, z niczym do rozwiązania poza wiatrem i tym, gdzie rzucić kotwicę. Tak prosty dzień zostawia dużo miejsca; większość prawdziwego myślenia tygodnia dzieje się tutaj, bez przymusu.
Cicha zatoka, kąpiel, noc na kotwicy. Przestrzeń, która niczego nie wymaga, co po czterech dniach jest chwilą, gdy to, po co naprawdę przyszedłeś, samo wypływa na wierzch.
Przelot z powrotem, z załogą cichszą i spokojniejszą niż ta, która wypłynęła. Zmiany nikt nie ogłosił; po prostu zauważasz, że jesteś inny niż w porcie.
Z powrotem na twardym gruncie, niosąc coś, czego nie umiesz do końca wskazać, ale będziesz czuć jeszcze tygodniami. Spokój, który wziął się z zrobienia czegoś prawdziwego rękami, nie z polecenia, by się rozluźnić.
Nie. Nie trzeba doświadczenia, tylko gotowości, by być na pokładzie i brać udział. Czego potrzebujesz, nauczysz się po drodze.
Osoby podróżujące same, pary lub kilka bliskich osób. Grupy są z założenia małe. Wszyscy są mile widziani; nic tu nie jest dzielone według płci.
Osłonięte akweny Morza Śródziemnego, w sezonie przejściowym — maj, czerwiec, wrzesień i październik, gdy pogoda jest najprzyjemniejsza i nie jest tak gorąco jak w lipcu i sierpniu. Krótkie dzienne odcinki. Dokładna trasa układa się wokół grupy; powiedz mi, kto przyjeżdża i mniej więcej kiedy.
Kabina, żeglowanie i prowadzenie przez cały czas. Śniadania i lunche są wliczone jako prowiant i przygotowujemy je wspólnie na pokładzie; kolacje na lądzie nie są wliczone. Dojazd do łodzi i z powrotem jest po twojej stronie.
Rozsądnie sprawny i swobodny na wodzie. Jeśli masz obawy, napisz mi w zapytaniu, a szczerze o tym porozmawiamy.
Jednokadłubowiec z pięcioma kabinami, prowadzony przeze mnie. Prywatne koje, prawdziwa łódź robocza, nie czarter na pokaz.
Masz własną koję. Kabiny są dwuosobowe, po dwie koje; kabina jednoosobowa jest możliwa za dopłatą.
Od pięciu do ośmiu gości. Rejs rusza od minimum pięciu osób i utrzymuję go najwyżej na ośmiu, tak że łódź działa, a tydzień pozostaje osobisty.
Ograniczona liczba kabin jednoosobowych za +EUR 1400.
Sezon przejściowy — maj, czerwiec, wrzesień i październik, gdy temperatury są najlepsze i nie jest tak gorąco jak w lipcu i sierpniu.
Śniadania i lunche jako prowiant wliczone, przygotowywane wspólnie na pokładzie; kolacje na lądzie nie są wliczone.
Minimum pięciu gości, by rejs ruszył.
Rejsy katamaranem odbywają się osobno, wyceniane oddzielnie, z większą przestrzenią na pokładzie do praktyki.
Osobiście Matthaeus.
Od osoby, w kabinie dwuosobowej. Cena zależy od akwenu. Udział potwierdzany po krótkim zapytaniu i pierwszej rozmowie, nigdy wcześniej.
Wyślij zapytanie